Różnice między tłumaczeniem, a tłumaczeniem się — pamięć tłumaczeniowa

Wyobraź sobie, że tłumaczysz się swojemu szefowi – np. ze spóźnienia w pracy albo przekroczonego deadline’u jednego z ważniejszych projektów.
Na Twoje i szefa nieszczęście zdarzyło się to nie pierwszy raz.
“- Co masz na swoją obronę?
– Szefie, projekt uległ opóźnieniom ponieważ..
– Tak, wiem! …ponieważ podwykonawcy się spóźnili i przez to powstały opóźnienia w Waszym dziale! Już to słyszałem szósty raz.”

To właśnie jest pamięć tłumaczeniowa. Jak widać w powyższym przykładzie wykorzystanie pamięci tłumaczeniowej podczas przekładania tekstów o dużym stopniu powtarzalności pozwala na dużą oszczędność czasu i wysiłku. Dlaczego? Przetłumaczone już wcześniej fragmenty są automatycznie wyszukiwane w bazie i mogą być w łatwy sposób wykorzystane ponownie.
Bazy takie są wysoko rozwinięte szczególnie u kilku grup: przełożeni, małżonkowie i rodzice.

Tyle z metaforycznego spojrzenia na temat jednego z najlepszych narzędzi tłumaczeniowych. Powstaje pytanie – dlaczego najlepszych? Bo zaoszczędza w znacznym stopniu czas i pieniądze naszego Klienta. Traktując każde zdanie jak usługę, dlaczego mielibyśmy za nią pobierać od Ciebie opłatę tej samej wielkości po raz dziesiąty? Jeśli np. Twoja firma jedynie aktualizuje swoją umowę z kontrahentem, a zmianie uległa tylko część dokumentu – to skorzystanie z pamięci tłumaczeniowej jest po prostu fair.

Tylko skąd się bierze taka pamięć? Mechanizm działania jest bardzo prosty – działa jak u ludzi. Pamięć tłumaczeniowa bierze się z ilości powtórzeń. Uczysz się języka hiszpańskiego, na dziś przygotowałeś sobie zestawienie 30 słówek, których jeszcze nie znasz. Przeczytałeś i wymówiłeś na głos każde z nich. Ile zapamiętasz po przeczytaniu całej kartki? A po godzinie od nauki?
Repetitio est mater studiorum, jak mówi znane łacińskie przysłowie – powtarzanie matką wiedzy, a w naszym przypadku matką pamięci.
Byś zapamiętał te 30 słówek musisz je powtórzyć co najmniej kilka, jeśli nie kilkanaście razy.
Tak też działa pamięć tłumaczeniowa – powstaje dopiero po większej ilości powtórzeń tego samego tekstu.

Wróćmy do dialogu z szefem. A co, gdybyś odpowiedział mu:
– Nie, nie podwykonawcy, a zleceniobiorcy. Wiem, że to detal, ale poprzednie 5 razy, kiedy się w ten sposób tłumaczyłem używałem słowa „zleceniobiorcy”. To ważne, ponieważ chcę by moje tłumaczenia były spójne.

Spójność – dzięki pamięci tłumaczeniowej sformułowania dotychczas zaakceptowane przez Ciebie będą pojawiać się ponownie. Nie ma zagrożenia, że prowadząc kampanie marketingową, której spójność jest warunkiem koniecznym do osiągnięcia sukcesu, Twoje treści w social media będą co post pisane innym językiem. Jeśli już raz „workflow” zostało przetłumaczone jako „obieg pracy”, kolejnym razem pamięć zasugeruje to samo tłumaczenie, by zachować jak największą spójność.

Co więcej – segment, czyli zdanie nie musi być napisane 1 : 1, tak jak poprzednim razem. Wystarczy zgodność na poziomie 75% by pamięć tłumaczeniowa zadziałała. Wówczas zadaniem tłumacza jest odpowiednio skorygować zdanie, zamiast na nowo je tłumaczyć.

Można pokusić się o stwierdzenie, że pamięć tłumaczeniowa jest jak karta lojalnościowa – im częściej tłumaczysz, tym większa powstaje pamięć, a im tłumaczone teksty są bardziej podobne do poprzednich, tym większe kwoty oszczędzasz.
Często jednak nasi Klienci podkreślają, że najważniejszą zaletą TM (ang. translation memory) nie jest wcale niższa cena.

To czas i spójność.

Pamiętaj jeśli jesteś tłumaczącym się pracownikiem, może zależeć Ci na urozmaiceniach swoich tłumaczeń, ale jeśli tylko tłumaczysz dokumenty, specyfikacje techniczne czy certyfikaty – dbaj o spójność i czas realizacji.