Jak wytłumaczyć tajemnice łaciny?

Opublikowane w dniu przez

Język uznawany za wegetujący — niewykorzystywany do rozmów, ale do pisania i czytania już tak. Język, którego uczą się miliony osób, ale nie ma on rodzimych użytkowników.
Czy „memento mori” dla lingwistycznego weterana jest hasłem aktualnym? A może digitalizacyjno-globalizacyjny dyskurs mu pomaga.

Czy „memento mori” dla lingwistycznego weterana jest hasłem aktualnym?

Carpe diem – złowieszczo wyszeptała łacina do języka angielskiego.
Nie boję się Twojego „memento mori” czy innego „veni, vidi, vici”. To tylko historyczne slogany.
Historia vitae magistra est – wspomnisz słowa Twojej matki.
Matki? Że niby Ty? Teraz to już tworzysz lingwistyczną „Modę na Sukces”.
Zrobiłam testy genetyczne. Według badań 60% Ciebie pochodzi ode mnie!
Nie, to niemożliwe. Mój ojciec – germański osadnik mówił, że nie mam matki.
Oj widzę, że moje biologiczno-medyczne talenty nie przeszły na syna.
Nic dziwnego – medycyna od wieków zarezerwowana jest tylko dla Ciebie! – samolubna, lingwistyczna Babcia.
Nie będę z Tobą rozmawiać w taki sposób. Młodzieżowy slang, język internetów i messenger’ów! Ze mną się rozmawia inaczej – sentencje i terminy naukowe.
LOL! EOT! (end of topic!)

Jak doszło do tego, że matka wielu języków jeszcze nie wymarła, nie odeszła na zasłużony spoczynek? Chyba żaden język tak bardzo nie przysłużył się ludzkości. Łacina pomimo, że najwierniej służyła Rzymianom — 1229 lat była językiem narodowym Imperium, swój wpływ miała na całą ludzkość, a szczególnie na: liturgię, naukę, administrację czy sztukę.
I choć sam język ukształtował się w II tysiącleciu przed „naszą erą” to rozprzestrzenił się po Europie dzięki Rzymianom właśnie. Liczne wojny i podboje – imperialne zapędy cesarstwa, niosły wiele zmian dla podbijanych ludów. Wśród zmiany waluty, władcy, religii i języka – dwie ostatnie zadomowiły się na dobre i mniej lub bardziej obecne są do dziś.

Łacina w codziennej mowie przestała być stosowana po upadku Cesarstwa na zachodzie, chociaż w większości krajów Europy była obecna jako język urzędowy, liturgiczny i literacki. Co ciekawe, na wielu podbitych niegdyś ziemiach aż do XVI wieku każdy kto chciał uczęszczać do szkół musiał znać łacinę. Około 300 lat Europejczycy dochodzili do tego, że warto byłoby nauczać obywateli w swoich ojczystych językach.

Łacina rozprzestrzeniała się dzięki ostrzom rzymskich mieczy w niesamowitym tempie.

Jak więc wytłumaczyć pozostanie w Europie łaciny pomimo upadku Imperium Rzymskiego i wyparcia jej z codziennego życia obywateli Starego Kontynentu?
Wytłumaczyć można to jedynie tłumaczami – to ta grupa zawodowa w znacznym stopniu przyczyniła się do podtrzymywania języka przy życiu.

Profesor Reinhold Glei z Instytutu Filologii Łacińskiej Uniwersytetu Zagłębia Ruhry w Bochum przeanalizował łacińskie teksty z XVII-XIX wieku i zauważył, że język Rzymu odgrywał rolę narzędzia dla tłumaczy – swoistego pośrednika językowego.
Język arabski czy chiński stanowił wówczas nie lada wyzwanie. Wyzwanie to wynikało z ograniczeń gramatycznych języka, na który następował przekład – tłumacząc język chiński na niemiecki, było się ograniczonym do struktur gramatycznych języka niemieckiego. Co robili więc tłumacze? Używali wymierającej łaciny, która wówczas nie była już językiem mówionym, więc łatwiej było im uwolnić się od jej zasad gramatycznych. Łamiąc zasady łaciny udawało się lepiej oddać sens tłumaczonych zdań. Tłumaczeniowy sukces wynikał również z neutralności tego języka – każdy inny język, który ma swoich rodzimych użytkowników jest narażony na wpływ ich kultury.

Tłumaczono więc język chiński na łacinę, a później tłumaczenie łacińskie na język docelowy – np. niemiecki. Jak wykazały badania profesora Glei dzięki łacinie udawało się wielokrotnie zachować wierniejsze odwzorowanie tłumaczonego tekstu. Dla przykładu – jedynie w tłumaczeniach Koranu na łacinę udawało się tłumaczom wyzbyć wpływów chrześcijańskiej ideologii, co znacząco podnosiło jakość przekładu.

Wymierająca łacina, która niegdyś dzięki ostrzom rzymskich mieczy rozprzestrzeniała się w niesamowitym tempie, następnie pokojowo wyparta z życia codziennego, przetrwała tylko dzięki tłumaczom. Eksplorowanie świata, handel międzynarodowy, obieg dokumentów, traktaty, umowy międzynarodowe, badania, nomenklatura medyczno-biolgiczna – wszystko to wymagało tłumaczeń. Jedynym wówczas znanym sposobem na dogadanie się była łacina.
I choć dziś jest oficjalnym językiem Państwa Watykańskiego to jej granice wykraczają znacznie poza Stolicę Apostolską. Za każdym razem kiedy mówimy o digitalizacji (łac. digitus – palec), globalizacji (od globus – kula) czy dyskursie (łac. discursus – bieganina) podtrzymujemy ją przy życiu.