DeepL – ciekawostka technologiczna czy realny konkurent?

Opublikowane w dniu przez

Aktualny miesiąc upływa nam pod hasłem pracy z językami obcymi — 26 września obchodzimy Europejski Dzień Języków, a 30 września — Międzynarodowy Dzień Tłumacza. Tymczasem pod koniec sierpnia w świecie nowych technologii zawrzało, bo pojawił się DeepL szumnie nazwany potencjalną konkurencją dla Tłumacza Google. Czy dla zwykłych tłumaczy również?

Czym jest DeepL Translator?

Narzędziem online wykonującym tłumaczenie maszynowe tekstu, dostępnym nieodpłatnie za pośrednictwem strony internetowej www.deepl.com. To produkt założonej w 2009 roku firmy Linguee, która jako pierwsza wprowadziła wyszukiwarkę tłumaczeń (według jej twórców obecnie otrzymuje 10 miliardów zapytań od ponad 1 miliarda użytkowników) i od tego czasu rozwija technologię deep learning w zakresie nauki języków obcych. Translator DeepL wykorzystuje tę ogromną bazę przetłumaczonych zdań, zgromadzonych dzięki wyszukiwarce Linguee, a na swojej stronie internetowej jego twórcy chwalą się, że jest w stanie przetłumaczyć milion słów na sekundę i wspiera 42 kombinacje językowe.

Zróbmy zatem mały test.

DeepL vs. Google Translate

Sprawdźmy, jak narzędzie o ugruntowanej pozycji na światowym rynku oraz wschodząca gwiazda tłumaczeń maszynowych poradzą sobie z przetłumaczeniem kilku prostych przykładów z języka polskiego na angielski:

#1 Słowa o specjalnym znaczeniu

Zasada w tym przypadku jest prosta — terminowi w języku wyjściowym musi odpowiadać termin w języku docelowy. Tego typu tłumaczenie wymaga specjalistycznej wiedzy z danej branży, ale dobry słownik terminologiczny również jest bardzo pomocny. Zobaczmy, jak dadzą sobie radę narzędzia, które korzystają z obszernej bazy terminów i ich tłumaczeń.

Najbliżej słowa permafrost był Tłumacz Google — dodatkowo, dzięki opcji „Zaproponuj zmianę” mogliśmy mu wskazać nasz wariant jako bardziej poprawny.

#2 Proste zdania

Tutaj wynik jest wyrównany. Kolejne zadania jednak nie będą już takie proste.

#3 „Nieprzetłumaczalna” leksyka

W końcu nic tak nie utrudnia życia tłumaczowi, jak przełożenie przysłowia, terminu związanego z daną kulturą czy frazeologizmu! Szukamy wtedy odpowiedników, adaptujemy nowe pojęcia, czy stosujemy tłumaczenie opisowe. A co zrobi maszyna?

Tutaj zdecydowanie wiedza tłumacza i jego wyczucie językowe biorą górę.

Sprawdźmy jeszcze, jak oba narzędzia poradzą sobie z tłumaczeniem dłuższego fragmentu tekstu, który jest informacją prasową:

#4 Kontekst

W obu wypadkach otrzymaliśmy podobne tłumaczenie, jednak to w przypadku DeepL Translatora kontekst informacji jest bardziej logiczny i czytelny. Narzędzie miało jedynie problem z pisownią miasta „Łódź”, ale wprowadzenie i zapisanie poprawki zajęło nam raptem parę sekund.

Co z tego wynika?

Oczywiście, nasze porównanie nie jest pogłębioną analizą obu narzędzi, ale przytoczone powyżej przykłady pozwalają na pewne ogólne wnioski:

  • W przypadku precyzyjnych określeń i prostych zwrotów/zdań oba narzędzia radzą sobie podobnie.
  • Jednakową trudność sprawiają im pojęcia abstrakcyjne, słowa i wyrażenia o przenośnym znaczeniu, czego maszyna, w przeciwieństwie do człowieka, nie jest w stanie oddać.
  • W tłumaczeniu kontekstowym DeepL Translator bardziej się sprawdza — lepiej „rozumie” logiczne połączenia pomiędzy zdaniami.

Chociaż oba narzędzia umożliwiają dodawanie poprawnych wersji tłumaczenia przez użytkownika, DeepL wprowadza zmiany w czasie rzeczywistym, dzięki czemu może szybciej zaoferować kolejne tłumaczenie w poprawniejszej formie.

Natomiast narzędzie Google Tłumacz można zintegrować z programami typu CAT i wykorzystywać wspomagająco podczas tłumaczenia tekstu. Być może DeepL również kiedyś pójdzie w tym kierunku, dlatego warto śledzić rozwój tego projektu.

Pomimo tego, że oba narzędzia znacznie ułatwiają rozumienie sensu i tłumaczenie tekstów, zwłaszcza prostych (o czym pisaliśmy w jednym z naszych poprzednich wpisów), to do zastąpienia nimi zawodowych tłumaczy jeszcze daleko.

Jeśli potrzebujesz porady dotyczącej tłumaczenia, chętnie podpowiemy.