Wpływ lokalizacji na rozwój firmy

Opublikowane w dniu przez

Marzy Ci się, aby Twoja firma miała swoje przedstawicielstwa za granicą, a ludzie z różnych krajów kupowali Twoje produkty i usługi? W dobie globalizacji i e-commerce jest to jak najbardziej możliwe. Pozostaje jednak jeden istotny czynnik, bez którego te plany niekoniecznie zakończą się powodzeniem — lokalizacja. I wcale nie mamy tutaj na myśli atrakcyjnego miejsca na otwarcie kolejnego biura, tylko strategię komunikacji.

Kto jest naszym klientem?

To jedno z podstawowych pytań, które oprócz tego, jak definiujemy nasz produkt, jest punktem wyjścia dla każdej strategii marketingowej. Kolejnym krokiem będzie uświadomienie sobie, w jaki sposób powinniśmy komunikować nasze działania, a w przypadku działalności o charakterze globalnym – w jakim języku?

Proste stwierdzenie „wszyscy teraz mówią po angielsku” jest zaledwie połową prawdy. Z badań profesora Urlicha Ammona z Uniwersytetu w Dusseldorfie wynika, że najwięcej ludzi na świecie jako język ojczysty wskazało chiński (1,39 mld), na drugim miejscu hindi lub urdu (588 mln), a dopiero trzecie miejsce przypadło angielskiemu (527 mln; Newsweek, kwiecień 2015).

Nieco starsze badanie, przeprowadzone w 2014 roku przez organizację Common Sense Advisory, którego wyniki opublikowano w raporcie „Can’t Read, Won’t Buy”, wykazało, że 87% badanych nie mówiących po angielsku nie dokona zakupu produktów lub usług na stronach anglojęzycznych. W badaniu wzięło udział 3 002 osób z 10 krajów: Brazylii, Chin, Egiptu, Francji, Niemiec, Indonezji, Japonii, Rosji, Hiszpanii i Turcji.

Co to oznacza? Wybór języka komunikacji naszej marki powinny poprzedzić badania grupy docelowej, bo efektywne dotarcie do klienta zapewnia mówienie jego językiem (i to w sensie dosłownym!).

Czym jest lokalizacja?

Korzystanie z usług tłumaczeniowych i/lub zatrudnienie specjalistów posługujących się danym językiem obcym to gwarant sukcesu naszej marki na zagranicznych rynkach. Mało tego, aby komunikacja była efektywna i zrozumiała dla odbiorców, niezbędna jest znajomość kultury i realiów danego kraju.

Stąd na naszej stronie internetowej i w treściach, które planujemy kierować do grupy docelowej, nie powinno zabraknąć właściwych zwrotów grzecznościowych, zrozumiałego słownictwa branżowego czy wyczucia niuansów językowych, aby uniknąć dwuznaczności. Dotyczy to również uwzględnienia nazw rodzimych walut, jednostek, stref czasowych etc. na wszelkich formularzach kontaktowych, ścieżkach płatności czy w opisach produktów.

Taki zabieg nosi nazwę lokalizacji tłumaczenia i mocno rozróżnia sposób prowadzenia komunikacji dla klienta francuskiego, polskiego czy hiszpańskiego, choć sens przekazywanych informacji pozostaje ten sam.

Korzyści dla Twojej firmy

Dzięki świadomemu lokalizowaniu komunikatów dotyczących oferowanych produktów i usług nasza firma odniesie wiele różnych korzyści:

  • prestiż i rozpoznawalność marki — domena z odpowiednim rozszerzeniem, np. .com, .pro, .io oraz strona internetowa o charakterze wielojęzycznym z profesjonalnie opracowanymi treściami to sygnał dla klienta, że ma do czynienia z globalną marką godną zaufania;
  • wzrost liczby klientów — im większa liczba odbiorców połączona ze zrozumieniem ich potrzeb, tym większe zainteresowanie naszymi produktami i usługami;
  • lepsza widoczność strony w wynikach wyszukiwania — wyszukiwarka Google, z której korzysta najwięcej osób na świecie (łącznie 1,17 bln, w USA to 75% rynku) promuje lokalne wyniki, odpowiadające potrzebom użytkowników w różnych krajach (anglojęzyczna wersja strony skierowana do odbiorców w Niemczech niekoniecznie spełnia te założenia);
  • zwiększenie zasięgów w mediach społecznościowych i innych kanałach promocji — profesjonalnie opracowana treści (o charakterze żartobliwym, edukacyjnym etc.) w wybranym języku obcym będzie chętniej udostępniana przez jego użytkowników, niż ten sam materiał stworzony dla wszystkich w języku angielskim;
  • większa wartość pod względem UX — strona dostosowana do odbiorcy pod względem językowym znacznie ułatwia nawigację i wpływa na wzrost konwersji (zakup produktu, zapis do newslettera etc.). Dobrym przykładem jest często zapomniana strona błędu 404 wyświetlająca się domyślnie po angielsku — opracowanie jej w kilku wersjach językowych i umiejętne poprowadzenie dalej użytkownika z pewnością zmniejszy współczynnik odrzuceń i zachęci do zapoznania się z ofertą.

A jakie jest Wasze zdanie — chętniej kupujecie online na stronach w języku polskim czy angielskim?